Strona główna > Przeglądy i serwis

DS
Felieton

Pasek rozrządu: dlaczego nie czekam do ostatniego kilometra

Najtańsza awaria, jakiej nigdy nie chcesz sprawdzić na własnej skórze.

Każdy, kto kupuje używane auto, słyszy zdanie: „rozrząd robiony”. Pytam wtedy: kiedy, przy jakim przebiegu i czy jest faktura. Zaskakująco często zapada wtedy cisza, a w ciszy słychać, jak silnik pracuje na pasku z innej epoki.

Zasada jest prosta. W wielu silnikach zerwany pasek oznacza spotkanie tłoków z zaworami, a tego typu spotkania kończą się rachunkiem liczonym nie w setkach. Nazywa się to silnik kolizyjny, a sprawdzić, czy Twój taki jest, można w dokumentacji lub w warsztacie.

Odsłonięty rozrząd w komorze silnika
Odsłonięty rozrząd w komorze silnika. Zdjęcie: Pixabay

Producent podaje interwał w kilometrach i w latach. To „i w latach” wiele osób pomija. Guma się starzeje, nawet jeśli auto robi 6 tysięcy rocznie i stoi w garażu. Dlatego nie patrzę tylko na przebieg, a przy okazji wymieniam rolki i, jeśli jest napędzana paskiem, pompę wody. Oszczędzanie dwustu złotych przy tej okazji to jak oszczędzanie na pasach bezpieczeństwa.

Łańcuch też nie jest wieczny. Jest bardziej odporny, ale rozciąga się i potrafi hałasować na zimno. Jeśli ktoś mówi, że łańcuch jest „na całe życie”, zapytaj, czyje.

Kupiłem kiedyś auto po sprzedawcy z zapewnieniem „pasek świeży”. Pierwszy telefon wykonałem do warsztatu. Pasek był świeży, tylko że sprzed ośmiu lat. Nie jest to wielka historia. I dobrze, bo mogła taką być.

DS

Damian Szczepaniak

Obejrzał więcej aut na placach i parkingach pod blokami, niż kupił, i uważa to za swoje największe osiągnięcie. Pisze o używanych samochodach bez litości dla sprzedających i bez złudzeń co do kupujących, siebie włączając.